Stolica wypada z gry o Euro 2012
Euro 2012 poza Warszawą? Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Stolicę zastąpić może Chorzów. Nie wyklucza tego Mirosław Drzewiecki, murowany kandydat na ministra sportu.
Grozi nam gigantyczna kompromitacja – mistrzostwa Europy 2012 roku ominą stolicę. Dotychczas taka rzecz była nie do pomyślenia. Wyjątkiem był turniej w RFN rozgrywany w 1988 roku, ale tylko dlatego, że w podzielonych Niemczech Bonn pełniło funkcje wyłącznie administracyjne. Teraz okazuje się, że za pięć lat najlepsi piłkarze Starego Kontynentu i dziesiątki tysięcy kibiców ominą Warszawę szerokim łukiem. Wszystko przez spór wokół lokalizacji Stadionu Narodowego.
- Chodzi o to, by wydać jak najmniej pieniędzy podatników, a stadion nie blokował centrum miasta – powiedziała wczoraj prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. To oznacza jedno: Narodowy nie powstanie obok przypominającego ruinę Stadionu Dziesięciolecia. Potwierdza to Mirosław Drzewiecki, poseł PO i murowany kandydat do funkcji ministra sportu w nowym rządzie: – Dotychczasowa lokalizacja jest nieaktualna – stwierdził.
To cios dla ustępującej szefowej resortu Elżbiety Jakubiak. To ona zadecydowała, by Stadion Narodowy budować właśnie obok niszczejącego giganta. W listopadzie miały być wybrane firmy, które przystąpią do konkursu na jego budowę. Plan zakładał, że w przyszłym roku domknięte zostaną wszystkie procedury, a na początku 2009 roku na plac budowy wjadą koparki i buldożery. Stadion miał być gotowy na wiosną 2011.
- Zmiana lokalizacji oznaczać będzie, że nie zdążymy i mecz otwarcia turnieju nie zostanie rozegrany w Warszawie – skomentowała minister Jakubiak. Prezydent stolicy zapewniała, że nic takiego nam nie grozi, ale Mirosław Drzewiecki ma nieco inne zdanie. – Jesteśmy w punkcie wyjścia. Czy zdążymy, to pytanie do fachowców. Ale jeśli nie, to trzeba jak najszybciej podjąć decyzję o przeniesieniu meczu otwarcia do Chorzowa – uważa.
- Wszystkim życzymy jak najlepiej, Warszawie oczywiście także, ale jeśli będzie taka potrzeba, to zorganizujemy mecz otwarcia. Zadaniu podołamy – nie kryje dyrektor Stadionu Śląskiego Marek Szczerbowski. – W końcu stadion jest już gotowy, a do tego taki mecz łatwiej zorganizować niż koncert, na który przychodzi po 70 tys. ludzi – dodaje.
Dotychczas Chorzów wraz z Krakowem był na tzw. liście rezerwowych miast do organizacji EURO 2008. Pewniakami były Wrocław, Gdańsk, Poznań i właśnie Warszawa. Później kilkakrotnie sondowano, czy mistrzostwa będą mogły gościć na sześciu stadionach. UEFA za każdym razem odpowiadała, że to wykluczone. Jeśli więc przeniesiemy mecz otwarcia do Chorzowa, Warszawa będzie musiała obejść się smakiem.
Dlaczego PO nie chce, by nowy obiekt powstał obok Stadionu Dziesięciolecia? Głównie chodzi o pieniądze. Rozległe tereny położone nad Wisłą warte są ok. 4 mld zł. Gdyby je sprzedać, znalazłyby się środki na tańsze grunty położone na peryferiach miasta i wystarczyłoby ich jeszcze na stadion. – Poza tym dziś nigdzie na świecie nie buduje się takich obiektów w centrum miasta – przekonuje Drzewiecki.
Grzegorz Rudynek, Metro
Źródło: Sport.pl